6 lipca 2015

5 sposobów na radzenie sobie z upałem (nie tylko w podróży).

Ależ mamy piękne lato! Słońce nie przestaje świecić, temperatury przekraczają 30'C, słowem - lato idealne. Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem, dlaczego już po kilku dniach upałów ludzie zaczęli narzekać. Wiem, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak wysokich temperatur, jednak przez większą część roku każdy marzy o momencie, kiedy będzie mógł ubrać krótkie spodenki, albo letnią sukienkę. Przychodzi w końcu ten długo wyczekiwany moment, nadchodzi fala upałów i... po dwóch dniach narzekaniom nie ma końca. Zamiast kręcić nosem, polecam odpowiednio się przygotować i cieszyć gorącem - za chwilę znów będziemy za nim bardzo tęsknić. 

 


1) Odpowiednio się ubieraj


Przewiewne, naturalne, jasne tkaniny sprawdzają się w czasie upałów najlepiej. Do tego kapelusz na głowę (im większe rondo, tym bezpieczniejsze są też nasze ramiona), okulary przeciwsłoneczne i lekka chustka, żeby w razie zwiedzania kościołów kryć odsłonięte ramiona. Polecam też z całego serca wachlarze - fajna pamiątka z wakacji i nieoceniony ratunek w upalne dni. Ach i buty! W upalne dni odpuście sobie tenisówki, czy nawet półbuty. Im lżejsze buty i mniej zabudowane sandały, tym więcej kilometrów przedrepczą nasze nogi, a stopy będą nad wyraz wdzięczne. Warto więc spakować się z głową, żeby później nam jej zbytnio nie przygrzało.

2) Smaruj się!

 

Nie tylko idąc na plażę! Krem z filtrem do podstawa - nieważne czy idziesz z domu na zakupy, czy wybierasz się na zwiedzanie Sevilli. Przede wszystkim twarz, ramiona, kolana i stopy, bo to później boli najbardziej. Choć najlepiej i tak wysmarować się całemu. Drogie Panie, argument: "nie smaruję się, bo chcę się opalić" mnie nie przekonuje. Palące słońce i brak ochrony przed promieniowaniem UV to najprostsza droga do raka skóry. Nie polecam, wręcz stanowczo odradzam.

3) Rozsądnie zaplanuj urlop


Czekałeś na wakacje na Lazurowym Wybrzeżu cały rok, a teraz wyjście na plażę grozi poparzeniem? Nic straconego! Zawsze istnieje szansa na jakiś zacieniony skrawek (choć pewnie miejsce trzeba zajmować skoro świt), albo... Może w dzień największych upałów zdecydujesz się zwiedzić muzeum, lub poznać miejscowe galerie? Warto stworzyć plan, który pomoże nam uciec od palącego słońca i "przechować" się w klimatyzowanych miejscach. Oprócz muzeów mile widziane są także kościoły, miejskie parki i fontanny.

A w kwestii plażowania - opalanie w godzinach południowych jest absolutnie zabronione. Bezpieczne słońce, to to, które świeci do ok. 10:00, a później dopiero po 14:00. Nie ma co się narażać na udary, czy inne poparzenia. 

4) Myśl o tym, co zjesz


W upalne dni mało kto bywa głodny, nasze zapotrzebowanie kaloryczne zresztą bardzo się zmniejsza. Tylko to wcale nie jest powód do tego, żeby przestać jeść! Wyobrażacie sobie całodzienne zwiedzanie Monako, chodzenie w górę i w dół, w górę i w dół, bez solidnej dawki energii? Ja nie, dlatego na upalne dni polecam owoce, sałatki, lody i chłodniki. W Andaluzji na pierwszym miejscu zawsze było salmorejo cordobes, które u mnie w domu stało się absolutnym hitem - wciąż jest serwowane jako "danie nr 1 na upalne dni". 

 

5) Dużo pij!


Ja wiem, że to oczywista oczywistość, bo w upały po prostu chce nam się pić. Ale wiecie, te obowiązkowe 2l w czasie upałów średnio działają, bo to dla naszych organizmów zdecydowanie za mało. Trzeba pić ciągle, po trochu, małymi łykami. Absolutnie nie powinniśmy się ruszać z domu bez dużej butelki wody. Powtarzam, wody, bo sztuczne, słodzone napoje nie są najlepszym rozwiązaniem. Uwaga! Czysta woda to jednak nie jest trunek idealny. Najlepiej wrzucić do niej plasterek cytryny, kilka liści mięty, albo plasterki ogórka (plus kostki lodu oczywiście ;) ). Polecam też przyrządzanie domowych soków, albo schłodzone herbatki ziołowe.

W każdym razie lepsza woda niż oranżada, więc gdy już wypijemy zawartość naszej butelki, to w krajach południowych łatwo ją później napełnić kolejną porcją zimnej wody - w wielu miastach i miasteczkach spotkać możemy kraniki z wodą pitną. To też świetna okazja, to przemycia twarzy, dłoni i bardzo często do... schłodzenia całego ciała (wlewanie zimnej wody za kołnierz jest w takich temperaturach cudowne!). Ubranie i tak przecież błyskawicznie wyschnie, a przynajmniej czeka nas błoga chwila chłodnej rozkoszy.
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.